ainspirowany znalezionym niedawno wystąpieniem Matta Cuttsa pt. “Try something new for 30 days” na konferencji TED, postanowiłem dać sobie następujące “wyzwanie”: przez 30 dni codziennie spędzać pewną porcję czasu na uczenie się Pythona.
Do poznawania Pythona zbierałem się już kilka razy, jakieś podstawowe skrypty tworzyłem, ale brakuje mi elementarnej biegłości w tym języku. Idea 30-dniowego wyzwania wydała mi się ciekawa: brzmi jak coś, co będzie i angażujące, i motywujące, a jednocześnie jakoś określone, przynajmniej w czasie. Na koniec chciałbym mieć poczucie, że coś udało się stworzyć - nie jedynie przejść tutorial X, ale coś zbudować.
Mająć powyższe na uwadze Wymyśliłem więc, że spróbuję sportować jakąś bibliotkę, najpewniej JavaScriptową/TypeScriptową do Pythona. Zamierzam przejść - przynajmniej na początku - poniższe kroki:
- Znaleźć odpowiednią bibliotekę. Niech będzie wystarczająco mała, żebym był w stanie ją ogarnąć i żeby miała małe/proste API. Nie ma znaczenia, czy analogiczna biblioteka w Pythonie jest (na pewno jest). Zadanie ma być w celach edukacyjnych, nie dla sławy.
- Biblioteka musi mieć jakieś testy, dzięki temu będę mógł zacząć od przepisania testów jednostkowych do Pythona i trochę pójść w podejściu TDD.
- Wszystko wrzucę na Githuba, niech sobie leży w formie pamiętniczka i kopii zapasowej.
- Tutaj na blogu będę prowadził developer’s diary, czyli dzienniczek, w którym będę starał się opisywać, co udało się danego dnia, na jakie trudności natrafiłem i co mnie zdziwiło, jak Pythonowego nowicjusza.
Chyba na te 30 dni więcej ambicji nie mam. Jeśli okazałoby się, że idzie szybko (albo że wybrałem zbyt małą bibliotekę), to mogę pójść albo w kierunku publikacji paczki w ekosystemie Pythonowym, albo wybrania jakiegoś tematu i np. poznania konkrentnych bibliotek, które na rynku są dla niego stosowane. Zobaczymy, co wyjdzie.